Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekologia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Smart city - mądrzejsze spojrzenie na miasto

Nie smukłe wieżowce, wielopasmowe drogi, nawet najbardziej nowoczesny port lotniczy decydują dziś o miejscu w rankingu nowoczesnych miast Europy.  Powyższe kryteria są archaiczne, rodem z epoki industrialnego rozmachu, który mierzył wszystko nie skalą człowieka,  lecz fabrycznych hal i kominów.  Zajrzycie do indeksu zielonych miast Siemensa. Następnie do artykułu "The Top 10 Smartest European Cities"  zamieszczonego w  Co.Exist. Z perspektywy,  jaką daje lektura oceńcie aspiracje rozwojowe oraz  horyzonty włodarzy naszych polskich miast. 

Nie  ma co załamywać rąk, nie od razu Rzym zbudowano. Można zacząć od prostych spraw:  naprawy tego, co szwankuje, zawadza nam na drodze.

środa, 19 września 2012

Zmieniając nastawienie, zmieniając miasto.

Prawdziwa przemiana zaczyna się od zmiany myślenia. Inne nastawienie jest wyzwaniem dla rutyny i umysłowego bezruchu. Czasem zainicjowany impet  jest spory, sypią się kostki domina.

W jaki sposób w Jekaterynburgu uporano się z dziurami w drogach? Artyści przerobili je na portrety lokalnych dygnitarzy. Zniknęły w mig. 

***
Rozbudowa sieci rowerowych, profesjonalna kampania promująca rowery jako alternatywny, ekologiczny i bezpieczny (sic!) środek komunikacji  (dla każdego), zdaje się być zadaniem przekraczającym możliwości miejskiego magistratu (chodzi nie tylko o braki w miejskiej kasie) Problemy finansowe i materiałowe nie stanowiły ograniczenia dla designera Izhara Gafniego - skonstruował rower z kartonu. Koszt zamyka się w kwocie 9-12 dolarów.  Pojazd jest funkcjonalny i trwały.
Walcząc z otyłością wśród dzieci, zachęcając je do uprawnia sportów, magistrat mogłoby zafundować pojazdy szkołom. Pomysł zwariowany, acz niedrogi. I jeszcze gwarantujące rozgłos. A zaoszczędzone tym sposobem pieniądze, bo nie wydane na bardziej kosztowne promocyjne działania, spożytkować mógłby inaczej: łatając dziury, nim ktoś bezczelny skopiuje pomysł z  Jekaterynburga.



wtorek, 17 lipca 2012

Posprzątamy po sobie, jak tylko przykręcą śrubę?

Wróciłem  zły z rowerowej przejażdżki po okolicy. Co rusz jakieś dzikie wyspiska. Ręce opadają. Wywózka odpadów do lasu stała się narodowym hobby, konkuruje ze zbieraniem grzybów.
Owszem, można w akcie donkiszoterii nękać telefonami i pismami urzędy odpowiedzialne za sprzątanie. Ta strategia przynosi zazwyczaj połowiczne efekty. Urzędnik, z nawyku, w geście bezradności rozłoży ręce i sięgnie po banalne alibii: walczymy z wiatrakami. Wandali i bałaganiarzy nie sposób namierzyć, złapać na gorącym uczynku. Mam rozumieć, że są nieuchwytni jak Batman? Nie, mamy za mało strażników miejskich i marne przepisy.

Aczkolwiek, urzędnicy czasem spuszczą z tonu, jeśli "wjedzie" im się na ambicję. Kilkanaście dzikich wysypisk, które powstały niecałe 2 kilometry od nowego wrocławskiego stadionu, zniknęło po mailowych sugestiach, że to obciach tolerować stosy odpadów pod nosem zagranicznych kibiców. 

Być może poprawę odczujemy dopiero latem przyszłego roku. Nowa ustawa o utrzymaniu czystości daje gminom czas do lipca 2013 r. na wprowadzenie podatku śmieciowego. Będzie naliczany w zależności od pow. mieszkania, liczby domowników albo ilości zużytej wody. Uderzy nas po kieszeni. Koniec, kropka. 
Mamy więc kij. Brakuje marchewki czyli zachęty, aby brać sprawę w swoje ręce, w przekonaniu że się opłaca, że warto.



W brazylijskim Jundiaí, śmieci nadające się do odzysku wymienisz na warzywa i owoce, uprawiane w miejskich ogrodach. Komunalny program "Pyszny recycling" prowadzony jest od 10 lat.Wystarczająco długo, aby mieszkańcy wyrobili sobie ekologiczne nawyki: sprzątania i zdrowego odżywiania. 
Rozwiązanie proste i efektywne: odwołuje się do indywidualnej zapobiegliwości  i smykałki.  Ale to raczej zbyt skomplikowany projekt jak na nasze realia. Wszak żyjemy w kraju, w którym przez ostatnie 30 lat nie udało się rozwiązać problemu skupowania butelek.